India Plantation AA Little Flower, Bababudan Giri Hills, Nagambika Estate

07-12-2017

W niniejszym wpisie chcielibyśmy zaprosić Was w egzotyczną podróż do Indii. Jest to wyjątkowy kraj pod wieloma względami, natomiast my oczywiście skupimy się na tym co jest najbardziej interesujące, czyli kawie. Nie da się rozpocząć takiej podróży inaczej, niż swoistą legendą opisującą genezę kawowców na Półwyspie Indyjskim…

 

Cofnijmy się 500 lat wstecz, do XVI wieku naszej ery. Prawdopodobnie wtedy żył Baba Budan, hinduski święty wyznawany zarówno przez hindusów, jak i muzułmanów. Według podań, przemycił z jemeńskiego portu Mocha, siedem surowych ziaren kawowca, ukrytych wewnątrz swego turbanu. Powróciwszy do domu, zasadził je na zboczach góry Chandra Giri, obecnie nazywanej Bababudan Giri [giri = góra], w regionie Chikmaglur w stanie Karnataka. Do 1973 roku powszechnie znany był jako Mysore. Ów stan, praktycznie w całości znajduje się na sławnej wyżynie Dekan [Deccan Plateau], której średnia wysokość waha się między 600, a 900 m.n.p.m. Nie jest to zawrotna wysokość, jednakże wystarczająca by móc uprawiać dobrą arabikę, zważywszy, że górskie zbocza pasma Bababudan sięgają ponad 1200 m.n.p.m. Plantacja Nagambika rozciąga się właśnie na tychże wysokościach, kultywując szesnastowieczną tradycję od trzech pokoleń. Obecnie, rozciągająca się na powierzchni ponad 120h plantacja jest praktycznie samodzielna i niezależna. Wodę oraz energię czerpie z górskich źródeł, natomiast biogaz generują żyjące na farmie krowy. Uprawia się tutaj także przyprawy takie jak kardamon, imbir, wanilia czy też pieprz.

 

Zagłębiając się bardziej w nazwę proponowanej kawy, napotykamy kolejną indyjską ciekawostkę. Dotyczy ona nazewnictwa, gdzie ze słów „India Plantation” można wywnioskować, iż kawa została obrobiona metodą mokrą [często pojawia się też określenie Arabica Plantation]. Natomiast jeśli w nazwie pojawia się słowo „Cherry”, sugeruje to popularną obróbkę owoców metodą suchą. Identycznie jak w wielu innych krajach sufiks AA wskazuje nam największy rozmiar ziaren. Uprawiane są tu odmiany S795, Sln9 i Cauvery, z czego pierwsza z nich jest pochodną Kentu, jednej z najstarszych odmian wyselekcjonowanych w latach dwudziestych bezpośrednio z Bourbonu. Cauvery, w innych regionach świata znana jako Catimor, jest krzyżówką popularnej Caturry oraz Hybrido-de-Timor, czyli pochodzącej z Timoru pochodnej arabiki i robusty. Sln9 jest z kolei pochodną S-288 [krzyżówka utworzona z arabiki i liberiki] i Kentu. Dlaczego tak szczegółowo to opisujemy? Albowiem, z pochodzenia tychże gatunków prosto wynika, iż w mniejszej lub większej części są mutacjami robusty, co będzie miało odzwierciedlenie w smaku zaparzonej kawy.

 

W ten sposób docieramy do najistotniejszego aspektu, czyli jak właściwie ta indyjska kawa smakuje. Najtrafniej jest stwierdzić, że indyjskie arabiki mają swój charakterystyczny i niepowtarzalny smak, który zawdzięczają w dużej mierze specyficznym odmianom, ale też tutejszym czarnym glebom wyżyny Dekan. Z pewnością kwasowość tych kaw jest bardzo stonowana, nie wybija się ponad słodycz i gorycz, co skutkuje niesamowitym balansem. Dodatkowo, przy właściwym wypaleniu, ziarna nabierają bardzo dużo czekoladowo – orzechowej słodyczy, jednak trzeba bardzo uważać by ich nie wypalić zbyt mocno, albowiem wtedy zaczynają dominować nuty palonych przypraw. Ziarna, które Wam oferujemy zostały ocenione przez Q-Gradera na 85 punktów, co zalicza je do segmentu specialty coffee. Jest to jeden z najstaranniej selekcjonowanych zbiorów spośród 67 zarejestrowanych producentów w stanie Karnataka. Cieszcie się tym orientalnym smakiem razem z nami!

Autor: Krzysztof Bonda