American Press - pierwsze wrażenia

28-09-2016

Wakacje już za nami, coraz bliższa staje się jesień, na którą czekamy od jakiegoś czasu z niecierpliwością. Długo oczekiwana premiera American Press'a zbliża się do nas wielkimi krokami. Był początek kwietnia, gdy pisaliśmy pierwszą zapowiedź urządzenia, które wtedy jeszcze nie istniało. Swój artykuł opieraliśmy na informacjach od producenta i mieliśmy nadzieję, że finalny produkt rzeczywiście będzie tak fantastyczny jak go opisywano. Od tamtej pory aktywnie uczestniczyliśmy w projekcie, mieliśmy możliwość testowania kolejnych prototypów oraz przyjemność współtworzenia finalnej wersji. Zanim na rynek trafią już seryjnie produkowane American Press'y, i każdy z Was będzie mógł w domowym zaciszu bawić się urządzeniem, chcieliśmy przybliżyć jak wyglądał cały ten proces.


Muszę przyznać, że gdy otworzyliśmy pudełko z pierwszym egzemplarzem, nasz entuzjazm był umiarkowany. Urządzenie nie prezentowało się zbyt dobrze, materiały użyte do produkcji odbiegały od tego, czego oczekiwaliśmy. Karafka była zrobiona z mało przezroczystego plastiku, elementy tłoczka były lekko niedopasowane i sprawiały wrażenie bardzo delikatnych. Jednak prototyp obrazował pierwotne założenia projektu i w końcu mogliśmy przekonać się jak pomysł sprawdza się w rzeczywistości. Od razu wzięliśmy się do robienia kawy. Sprawdzamy możliwości urządzenia „na oko” - do głowicy można zmieścić trzydzieści gramów kawy. Całkiem sporo zważywszy, że karafka ma rekomendowaną pojemność 355ml, a maksymalnie mieści niewiele ponad 400ml. Kilka długich chwil mielenia Skertonem na średniej grubości [szybki drip albo wolny chemex] i wsypujemy zmieloną kawę w komorę tłoka. Przez stalowe sitko przelatuje pył – dość sporo, czyli Ø oczek 150μm może przepuszczać do naparu część miału. Ale znajdujemy też nowe zastosowanie jako sitko do odsiewania pyłu. Szybko gotujemy wodę, przelewamy do karafki i kolejne zaskoczenie – karafka robi się gorąca! Prototyp był jednościankowy, nietermiczny i trochę grzał w ręce w trakcie wyciskania. Ale udało się, bez problemu przecisnęliśmy tłok, wszystko wyglądało jak na reklamowych filmikach. Nalewamy kawę do filiżanek i znów konsternacja. Płyn chlapie przez niedostateczny dopływ powietrza w trakcie przelewania. Trudno, pora na pierwszy łyk i pierwsze opinie. Znów brak entuzjazmu, kawa płytka, niedoparzona. Po krótkiej analizie następuje werdykt – za grube zmielenie. Bez wahania robimy drugie podejście. Drobniejsze zmielenie, pozostałe parametry bez zmian. Wyciskanie trwało trochę dłużej, ale i kawka była pełniejsza, większe body i intensywność smaku. Jest dobrze, może być lepiej, więc obmyślamy kolejną próbę. Drobniejsze zmielenie = mniejsza objętość kawy, czyli można więcej zmieścić w tłoczku. Z takim podejściem wypełniamy głowicę szczelnie, drobno zmieloną kawą. I tym testem wyrwaliśmy stalową siatkę filtrującą z tłoczka. Stąd płynie ważna lekcja – nie przesadzajcie ze zbyt drobnym zmieleniem, jeśli poczujecie, że opór tłoka jest zbyt duży, nie próbujcie forsować tego na siłę.


Po tym zdarzeniu reanimowaliśmy nasz prototyp i testowaliśmy na mniej ekstremalnych parametrach, jednakowoż mieliśmy wrażenie, że rezultaty nie odzwierciedlają możliwości urządzenia. Z obiektywnymi testami musieliśmy zaczekać do czasu, kiedy nie otrzymaliśmy kolejnego prototypu. Po kilku tygodniach dotarła kolejna, długo wyczekiwana przesyłka. Niezwłocznie otwieramy pudełko i sprawdzamy szczegóły. Co i jak się zmieniło? I jest, dwuścienna karafka z nowego materiału, drobniejsze sitka [Ø oczek 100μm] w tłoczku, sztywniejsze i dokładniejsze uszczelki silikonowe. Urządzenie błyszczy i kusi, by znów przecisnąć kawkę. Tym razem zabieramy się za to spokojnie, szczegółowo zbierając wszelkie informacje: gramatury, temperatury, czasy, TDSy i ekstrakcje. Dziesiątki wypitych filiżanek, aby poznać dokładnie urządzenie i opracować odpowiednią recepturę. W końcu urządzenie zaczyna odkrywać przed nami swoje tajemnice i każda przygotowywana kawa jest na swój sposób wyjątkowa. Tak spędzamy kolejne tygodnie, gdy nieoczekiwanie otrzymujemy kolejny prototyp. I niby nic się nie zmieniło, ale detale są coraz bardziej dopracowane. System odpowietrzający działa bez zarzutu, strumień nalewanej kawy jest równy i łatwy w kontrolowaniu. Niekapiąca krawędź również spełnia swoje zadanie znakomicie. Magnes umieszczony w tłoku zapobiega rozsuwaniu się obu części. Zmieniona konstrukcja górnej części głowicy wygląda na bardziej wytrzymałą i zapobiega odkształcaniu się siatki filtrującej w trakcie przeciskania. Precyzyjnie dopasowane uszczelki z medycznego silikonu nie przepuszczają wody pomimo wysokiego ciśnienia. Poprawiony sposób zamykania głowicy z kawą zapobiega niekontrolowanemu otwarciu. W tym egzemplarzu karafka została wykonana z Tritanu, czyli tworzywa o przezroczystości porównywalnej ze szkłem, charakteryzującego się wysokim współczynnikiem odporności na zniszczenia. Ponadto, dwuścienna technologia faktycznie sprawdza się i śmiało można wlać wrzątek, a powierzchnia pozostaje chłodna. Krótko mówiąc, jest dobrze. Teraz czekamy na dostawę seryjnie produkowanych American Press'ów i mamy cichą nadzieję, że ponownie nas czymś zaskoczą.

Podsumowując, dotychczasowe przygody, muszę przyznać, że zarówno sama koncepcja, a tym bardziej wykonanie, sprawdzają się znakomicie. Z jednej strony przyrząd jest niesamowicie prosty, wystarczy wlać wodę do karafki, wsypać kawę do głowicy tłoka i przecisnąć. Z drugiej strony, w tej prostocie tkwią ogromne możliwości kontroli parametrów zaparzania. Łatwość z jaką modyfikujemy wpływ poszczególnych czynników na smak sprawia, że urządzenie świetnie sprawdza się do wszelkich testów. Ponadto, jest ono bardzo czyste w obsłudze, a wyczyszczenie go po zrobieniu kawy zajmuje chwilę. Do usunięcia nalotów w trudno dostępnych miejscach można śmiało użyć chemii przeznaczonej do czyszczenia ekspresów ciśnieniowych lub tabletek do czyszczenia urządzeń alternatywnych. Dużym atutem jest praktyczność American Press'a. Niejednokrotnie sprawdzaliśmy użyteczność w podróży i spisuje się świetnie. Nawet komora głowicy tłoka do której wsypuje się kawę, ma średnicę zbliżoną do średnicy pojemnika na kawę Skertona i można bezpośrednio z młynka wymielić kawę do głowicy. Niby szczegół, a bardzo użyteczny gdy wieje wiatr.

W kolejnym artykule zagłębimy bardziej szczegółowo techniczne aspekty przygotowywania kawy w American Press'ie. Omówimy wpływ różnych czynników na smak i przedstawimy też kilka porad i naszych spostrzeżeń, które ułatwią Wam zaparzanie we własnych Press'ach. Do zobaczenia!

 

Autor: Krzysztof Bonda